
Koncert LemON w Toruniu miał miejsce 19.01.2013 roku. Każdy kto tego dnia spędził wieczór w Od Nowie przeżył kompletą, emocjonalną burzę, deszcz słów, wiatr muzyki, grzmoty krzyku i pioruny światła. Gorzej jak kogoś czekały po weekendzie egzaminy lub zaliczenia, koncerty tego zespołu nie poprawiają koncentracji i skupienia, ale na pewno uwrażliwiają zmysły i pozwalają wyzwolić skrywane emocje. Tam, nie ma podziału na dziewczyny i chłopaków, młodzież i dorosłych. Wszyscy stają się jednością, jedną wielką LemONową rodziną...
Przed koncertem wszyscy w skupieniu, czekając na idoli przeglądali książeczki zakupionych wcześniej płyt, z nadzieją, że później znajdą się na ich autografy. - Wyjdą do nas po koncercie? Tak mi zależy na krótkiej rozmowie. - zapytała jedna dziewczyna. - Tak, wyjdą na pewno. To dla was, dla nas tu są. - odpowiedziałam. Jej radość była nie do opisania. Piękna chwila. Piękna, czysta miłość do zespołu.
Mija dwudziesta, 5 minut po, 10, 15... idą! Cisza, wszyscy wpatrują się w postaci które po kolei wychodzą na scenę. Na ich twarzach jeszcze lekki stres. W końcu słychać pierwsze dźwięki Tepło... Publiczność zasłuchana i zafascynowana, dopiero podczas refrenu część osób zaczyna wtórować Igorowi 'Daj mi swoje Tepło...'. Dalej Litaj Ptaszko utwór magiczny, zaczyna się jak powolna, wyciskająca łzy ballada, by po chwili przemienić się w rytmiczny, rockowy numer. Zmiany dynamiki są największą zaletą tego kawałka. 'Będę z Tobą', tutaj w sumie Igor mógł nawet nie śpiewać... od pierwszego do ostatniego słowa śpiewała z nim publika, co ciekawe, nawet czysto, a to na koncertach zdarza się niezwykle rzadko. Czas na pierwszy cover 'Bez boju' zespołu Okean Elzy, który odegrał niezwykle ważną rolę w powstawaniu muzycznego stylu LemONa. Przy tym kawałku publiczność przerwała 'emocjonalny trans' i zaczęła bujać się w rytm rockowych dźwięków dobiegających ze sceny. Dalej słychać najpierw piano, potem wchodzi delikatnie perkusja, wszyscy już wiedzą, teraz 'Lżejszy'. Słuchając tej piosenki aż czuć na sali miłość pod wpływem której napisany został ten tekst... Chwila ciszy po skończeniu utworu i uśmiech Igora przed rozpoczęciem następnego był bardzo wymowny. 'Kolejny utwór można interpretować różnie... ja pisząc go myślałem o moim samochodzie... gdy zepsuty wołał do mnie 'Napraw mnie' - mówił. Biedna audiczka, jaki z tego morał? Gdy pala się kontrolki, to jednak coś oznacza i lepiej odwiedzić warsztat. W tym momencie wszystkie teorie fanów o wielkiej miłości w tej piosence legły w gruzach. Tak Igor jest bezwzględny. :)
Co nie zmienia faktów, ze 'Napraw jest zdecydowanym faworytem fanów do bycia kolejnym singlem zespołu. Teraz kolejny cover, tym razem wszystkim znane i kochane 'All you need is love'. Po wykonaniu tej piosenki w Sopocie zespół podpisał kontrakt w wytwórnią, więc odegrała ona dużą rolę w powstaniu płyty, stąd jej uzasadniona obecność na krążku. Przy okazji fani mogli dowiedzieć się, że w niektórych hotelach światło włącza się kartą, a barki są płatne:) Tekst koncertu należał do Andrzeja, jego 'warto było' przy historii z barkiem fani powtarzali nawet wychodząc z klubu. Wszyscy znają doskonale jej tekst. Fani zespołu pokazali to i tym razem. 'Teraz Wy!' - krzyknął Igor. Była bitwa stron, faceci/dziewczyny, ogólnie zespołowi udało się ruszyć i zintegrować publiczność. Śpiewali chyba wszyscy. O granicy zespół- fani wszyscy już dawno zapomnieli... Kolejny kawałek, 'Wiej'... im dalej tym więcej, im dalej tym mocniej. Koncert nabierał tempa, a czas biegł nieubłaganie. Kolejny cover, uwielbiane przez publiczność 'Vidpusty', piękna ballada, także Okean Elzy, w oczach niektórych osób zaczęły pojawiać się łzy, mimo, że największa emocjonalna bomba jeszcze była przed nami. Czas na piosenkę chyba jedną z najbardziej znanych z programu, czyli Dewiat. Popularną '9' także śpiewali z zespołem wszyscy fani, końcówka tego utworu jest czystym majstersztykiem muzycznym i wokalnym. Nie było na sali osoby której nie przeszłyby w tym momencie ciarki... na sam koniec zespół zaserwował wszystkim magiczny kawałek, przy którym co najmniej połowa dziewczyn zgromadzonych na koncercie uroniła choć jedną łzę, czyli 'Pizno'. Światła na scenie przygasły, zostało tylko jedno, klimatycznie, granatowe, podświetlające Igora siedzącego za pianinem. Nikt nic nie mówił, nikt nie śpiewał, wszyscy słuchali, jakby zahipnotyzowani. Gdy Igor skończył publiczność nadal trwała w ciszy, dopiero po chwili, gdy wszyscy z zespołu wstali i wyszli na środek cała sama zaczęła bić brawo. Tak, to koniec właściwej części koncertu, ukłonili sie i zeszli. Jednak fanom było mało, wszyscy wiwatowali i krzyczeli 'LemON, LemON, LemON'... udało się, usłyszeli, wyszli, grają. Pytanie Igora: To co gramy? W odpowiedzi usłyszał melodię walca... osoby które już były na jakimś koncercie wiedziały, która piosenka ma metrum 3/4, kolejny cover, najbardziej rockowy, mimo wstępu walczyka. To Kavachai zespołu 'Okean Elzy'. Kończą, schodzą, fani chcą więcej, powtórka sprzed 10 minut 'LemON, LemON, LemON'... wychodzą. Grają swojego pierwszego singla po raz drugi 'Bedę z Tobą' publika szaleje, emocje sięgnęły zenitu... Nagle zespół kończy, schodzi, fani ciągle wykrzykują nazwę zespołu, która przechodzi najpierw w 'Jeszcze jeden, jeszcze jeden!', później 'Jeszcze trzeci, jeszcze trzeci'. Wyszli, radość publiczności nie zna granic, niestety na tym się skończyło... Igor podziękował, ukłonili się, zeszli. Dalsze nawoływania nic nie dały.
Po koncercie wszyscy czekając na swoich idoli wymieniali zdania na temat występu. Jedynym zarzutem który można było usłyszeć to 'za krótko', nic więcej. Idealny performance dla wrażliwca, a także osoby której wrażliwości brakuje. Na zespół trzeba było poczekać koło 15 minut. Kto wytrwał mógł zrobić sobie z chłopakami zdjęcie, podpisywali też swój debiutancki album. Z każdym starali się zamienić chociaż dwa słowa. Kontaktu z fanami inne zespoły mogą im pozazdrościć.
LemON kolejny raz potwierdził, że ich gra to nie tylko muzyka, to uczucia i emocje w czystej, niczym niezabrudzonej postaci, które wręczają każdemu kto przyszedł na ich występ. Czy ktoś je przyjmie, to już jego wolna wola. Jedno jest pewne, koncert LemON to OdNowa, wewnętrzna odnowa, niektórzy mówią nawet o katharsis. Myślisz 'przesadzone', wcale nie. Każdy kto był na chociaż jednym koncercie to potwierdzi, a kto nie był, polecam żeby się wybrał i sprawdził to na własnej skórze.
Kolejny w Warszawie, już wiem, ze to będą najpiękniejsze walentynki, w końcu udane, jedne od 20 lat.
Dziękuję wam za to już teraz.
***
Byłeś na koncercie? Chcesz poznać innych fanów? Zapraszam tu:http://lemon.jun.pl/
Teraz trochę zdjęć, które możecie tez zobaczyć na fb OFC LemON.
Więcej tu:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.459243320808863.109945.392999800766549&type=3













































Uwielbiam ich! Ich koncerty są takie magiczne... :) Moim skromnym zdaniem to najlepszy młody polski zespół :)
OdpowiedzUsuńByłam na koncercie. Wszystko potwierdzam. To niesamowite, że tak młodzi ludzie potrafią przekazać wszystkim innym takie emocje i prawdę. Na koncertach panuje charyzma, której nie sposób opisać. Grzechem byłoby opuścić ich koncert mając możliwość pójścia. Dziękuje!
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, dlatego postanowiłam o tym pisać, może ktoś tu przypadkiem trafi, przeczyta, zainteresuje się i pozna ten wspaniały zespół..:)
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję!:)
Usuń